Placówka z zezwoleniem wojewody podlega jego kontroli. To nie jest audyt jakości — to sprawdzenie, czy standard z ustawy i zezwolenia jest spełniony i udokumentowany. Drugi warunek przegrywa częściej niż pierwszy.
Co inspektor chce zobaczyć
Wykazy różnią się między urzędami wojewódzkimi, ale rdzeń jest wspólny. Z doświadczenia placówek, z którymi pracujemy, lista ma kilkanaście pozycji:
- Zezwolenie, regulamin i zakres usług — zgodne z tym, co dzieje się naprawdę
- Umowy z mieszkańcami i dokumenty ich przyjęcia (w tym dotyczące reprezentacji prawnej)
- Indywidualna dokumentacja opieki: plany, przeglądy, obserwacje, podania leków
- Rejestr zastosowania przymusu bezpośredniego z kontrolami czasowymi
- Ewidencja ograniczeń samodzielnego opuszczania placówki
- Rejestr zdarzeń nadzwyczajnych i zawiadomień (art. 68aa)
- Kadry: kwalifikacje, badania, wskaźniki zatrudnienia wymagane przez art. 68a
- Jadłospisy, dokumentacja żywienia i HACCP
- Zgody i upoważnienia do informacji, dziennik dostępu do danych
Najczęstsze wpisy z protokołów
Nie „brak dokumentu”, tylko rozjazd między dokumentem a rzeczywistością — to jest to, czego inspektor szuka i co znajduje:
- Plany opieki bez przeglądów w terminie — obowiązek jest, przeglądy przeterminowane, bo pisanie ich zjada wieczory.
- Przymus bez kontroli w wymaganych odstępach — rygor czasowy jest bezwzględny, a wpis „z pamięci” wieczorem tego nie naprawi.
- Zdarzenie bez zawiadomienia — upadek, ucieczka, incydent: brak śladu, kto i kiedy poinformował rodzinę i służby.
- Podania leków, których nie widać — karta z ptaszkami bez godziny i osoby.
- Braki kadrowe — wygasłe badania, kwalifikacje bez potwierdzenia, wskaźnik zatrudnienia policzony dopiero na kontroli.
- Dokumentacja uzupełniona hurtem — te same długopisy, te same godziny; inspektor widzi to od progu.